facebook twitter instagram issuu linkedin research gate youtube ustv

Wykład „Kenofity – nieproszeni goście w zbiorowiskach roślinnych Śląska”

Centrum Studiów nad Człowiekiem i Środowiskiem Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zaprasza na wykład Kenofity – nieproszeni goście w zbiorowiskach roślinnych Śląska organizowany w ramach XVI cyklu wykładów: „Wybrane problemy ekologii i ochrony środowiska". Wykład wygłosi dr Agnieszka Błońska z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŚ. Spotkanie odbędzie się w czwartek 10 stycznia o godz. 16.00 w auli Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska w Katowicach przy ul. Bankowej 9. O wykładzie: Człowiek lubi podróżować. Nosiło i nosi człowieka po świecie: im dalej – tym lepiej, im egzotyczniej – tym ciekawiej. Biura podróży zawiozą nas wszędzie, wystarczy wybrać kierunek i już wkrótce można rozglądać się za nieznanymi dotąd bodźcami. Tylko – gdzie ta nowość? Leci się, jedzie, płynie te kilka tysięcy kilometrów a tu zamiast egzotyki – te same, spowszedniałe szyldy, te same znajome sklepy, restauracje, banki… Może lepiej będzie gdzieś za miastem, w plenerze? Nie bardzo. Pobocze żwirówki łączącej dwie wioski na południu Włoch porasta łan żarnowca. W miejscach bardziej cienistych rzuca się w oczy naparstnica. Jak w naszych Beskidach, gdzie nawet nie trzeba oddalać się od szlaku, by się na nie napatrzeć. Na innych kontynentach – niewiele lepiej. W Ameryce Północnej: robiniowe zagajniki i kępy łubinu, w Chinach: szuwar tataraku, w Afryce nawet agrest. Kto tam tego nasadził, psując efekt egzotyki? Sherlockowie Holmesowie botaniki systematycznej już to wiedzą. Rośliny, które psują nam wakacje nie są nasadzone przez przewodników wycieczek konkurencyjnych organizatorów wypoczynku. Przeciwnie. To kenofity. W naszej florze są one imigrantami z nieraz bardzo odległych siedlisk. Robinie, żarnowiec, łubin, agrest i wiele innych gatunków roślin przywędrowało do środowisk, z których je znamy, wraz z wędrowcami ostatnich stuleci, szukającymi nowych lądów i wrażeń. Egzotyczne gatunki zaczęły zdobić europejskie ogrody botaniczne i parki wokół arystokratycznych rezydencji. Poczuły się tam tak dobrze, że wkrótce przestały respektować ich granice i rozpełzły się do naturalnych siedlisk. Pół biedy, jeśli przycupnęły w dogodnej niszy ekologicznej, nie zakłócając równowagi ekosystemu. Gorzej, jeśli zagłuszają gatunki rodzime – podobnie jak standaryzowane produkty hipermarketów i korporacji wymiatają lokalne rarytasy. Globalizacja. Nikogo nie dziwi już obecność wielkich sieci w każdym zakątku kuli ziemskiej. Czyżby to samo czekało przyrodę? Rdestowiec nad każdą rzeką, moczarka kanadyjska w każdym jeziorze, śliwka mirabelka na każdym poboczu… Kenofity panoszą się wśród rodzimych gatunków od kilku wieków, sieciowe jadłodajnie zaledwie od kilku dziesięcioleci, ale czy to porównanie jest rzeczywiście zbyt odległe? W jednym i w drugim przypadku zadziałał ten sam gatunek: człowiek, który lubi podróżować. Zawsze lubił.

(opracowanie dr Agnieszka Babczyńska i CSCS)

Skróty

Biuletyn Informacji Publicznej
Copyright © 2001-2019
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wszelkie prawa zastrzeżone.