facebook twitter instagram issuu linkedin research gate youtube ustv

Zakończenie obchodów nadania imienia Krzysztofa Kieślowskiego Wydziałowi RTV

W budynku Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego Maria Kieślowska odsłoniła pamiątkową tablicę. W sobotni wieczór 28 kwietnia 2001 r. koncert w Teatrze Śląskim zakończył uroczystość nadania imienia Krzysztofa Kieślowskiego wydziałowi. Krzysztof Zanussi, Filip Bajon, Grażyna Szapołowska, Maciej Ślesicki, Marcel Łoziński w jednym miejscu i o jednej porze. I wcale nie na wielkim festiwalu filmowym, tylko w Katowicach, na Wydziale Radia i Telewizji. Organizatorzy uroczystości nadania imienia Krzysztofa Kieślowskiego katowickiemu Wydziałowi RTV wybrali sobie aż dwa sztaby generalne - kina Zorza i Światowid. Kino Światowid niepodzielnie należało do Kieślowskiego, jego filmów, przyjaciół, aktorów. Zorzę zaanektowali studenci wydziału - dawni i obecni. Tam prezentowane były ich etiudy. Film "za pięć dwunasta" - Już po śmierci Kieślowskiego zorganizowaliśmy przegląd jego filmów w warszawskim kinie Muranów - opowiada Stanisław Zawiśliński, autor wielu książek o Kieślowskim. - Wyświetlaliśmy tam wszystko, co nakręcił. Pojawił się nawet film instruktażowy "Przepisy BHP w kopalni miedzi". Sala była pełna - dodaje biograf filmowca. W Katowicach nadkompletu nie było, a jednak widzów nie brakowało. W Światowidzie można było nie tylko obejrzeć najsłynniejsze obrazy Kieślowskiego, ale również posłuchać wspomnień jego przyjaciół i aktorów. Na ścianach kina zdjęcia przedstawiające reżysera i plakaty z jego filmów. - Kiedy tak patrzę na te fotografie, czuję się, jakby był tu z nami - stwierdziła Grażyna Szapołowska, wchodząc do sali. Aktorka wspominała swoją pracę z Kieślowskim. - Krzysztof na początku nie chciał zaangażować mnie do "Krótkiego filmu o miłości". Scenariusz dostałam na trzy dni przed zdjęciami - opowiadała. - To jednak bez znaczenia. Są bowiem takie filmy, o których dowiadujemy się rok wcześniej i nie chcemy w nich grać, a są takie, o których możemy dowiedzieć się "za pięć dwunasta", jak w tym przypadku - podkreśliła aktorka. Bezlitosna publiczność Całkiem inny klimat panował w kinie Zorza. Zadymiony korytarz. Dyskusje o filmach, problemach z producentami, pieniędzmi i promocją. Doświadczeniami z młodszymi kolegami dzielili się absolwenci wydziału - Krzysztof Lang, Magdalena i Piotr Łazarkiewiczowie, Mirosław Bork. - Bardzo szybko przestaliśmy się czuć "dodatkowi" w stosunku do łódzkiej "filmówki". Zresztą nasi profesorowie: Kieślowski, Kutz, Zanussi, utwierdzali nas w przekonaniu, że naprawdę nie musimy tak o sobie myśleć - powiedział "Gazecie" Maciej Dejczer. - Od Krzysztofa Kieślowskiego dostaliśmy pewność tego, że to, co robimy, musimy robić do końca. A ten zawód wiąże się z poświęceniem - wspominał pedagoga jego student Piotr Łazarkiewicz. Wieczory należały jednak do obecnych studentów. Wtedy odbywał się konkurs etiud, w którym jurorem była publiczność. Dla niektórych młodych ludzi, szczególnie z pierwszych lat studiów, to była pierwsza poważna konfrontacja z widzem. Części z nich trudno było się pozbyć tremy. - Publiczność to najlepszy fachowiec. Chociaż czasem bardzo bezlitosny - stwierdził reżyser jednej z prezentowanych etiud. - Czasem coś sobie wymyślę, co wydaje mi się doskonałe. A kiedy oceni to publiczność, przestaje się takie wydawać - dodał. Wśród studenckich propozycji były krótkie fabuły i impresje, w których główną rolę odgrywał obraz. Na szczycie podium widzowie w Zorzy ustawili Marcina Wronę i jego etiudę "Daj mi to". Zdobywcami srebrnego i brązowego medalu zostali operatorzy Brunon Szczapiński ("Pokutująca Magdalena") i Mikołaj Górecki ("Ewolucja"). Duch opiekuńczy Najważniejszym punktem uroczystości było odsłonięcie tablicy poświęconej nowemu patronowi wydziału. - Niezbyt często nadaje się imiona poszczególnym wydziałom. To wydobędzie Wydział RTV z uniwersyteckiej anonimowości - stwierdził prof. Tadeusz Sławek, rektor Uniwersytetu Śląskiego. Studencki bufet na chwilę zmienił się w filmowe centrum Polski. Przy długim stole siedzieli ludzie doskonale znani każdemu, kto choć trochę interesuje się filmem: Krzysztof Zanussi, Filip Bajon, Grażyna Szapołowska, Marcel Łoziński. Były powitania, wspomnienia, dyskusje. Potem wszyscy przeszli do niewielkiego uczelnianego hallu, gdzie już od kilku dni wisiała pamiątkowa tablica autorstwa warszawskiego artysty Tadeusza Tchórzewskiego. Najpierw krótkie przemówienia: dziekana Krystyny Doktorowicz, rektora Tadeusza Sławka, marszałka Jana Olbrychta oraz Tadeusza Ścibora-Rylskiego, przewodniczącego Komitetu Kinematografii. Potem Maria Kieślowska, wdowa po reżyserze, zdjęła z tablicy symboliczną zasłonę. - Teraz wydział zyskał swojego ducha opiekuńczego - podsumował Piotr Łazarkiewicz. Trzydniowe uroczystości zakończył koncert największych przebojów muzyki filmowej. W Teatrze Śląskim zagrała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zabrzańskiej pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego. (Anna Dąb, "Gazeta Wyborcza", sobota 29-04-2001)

Skróty

Biuletyn Informacji Publicznej
Copyright © 2001-2019
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wszelkie prawa zastrzeżone.