facebook twitter instagram issuu linkedin research gate youtube ustv

Grzechy starości

Spektakl Grzechy starości Macieja Wojtyszki w reżyserii autora zamknął przegląd przedstawień telewizyjnych podczas tegorocznego festiwalu Interpretacje. Sztuka opisuje prawdziwy fakt - spotkanie dwóch gigantów kompozycji: Rossiniego i Wagnera, zwalczających się przez lata. W tle tych wielkich historycznych postaci toczy się prawdziwa tragedia miłości i zdrady, w którą zaangażowani są kucharz i pokojówka. - Należę do nielicznej grupy ludzi związanych z teatrem, którzy uważają, że literatura się nie przeżyła - stwierdził autor i reżyser przed projekcją. Poważne traktowanie literatury widać w każdym momencie spektaklu. Pieczołowicie napisane dialogi, idealnie oddające XIX-wieczny klimat. Wiarygodnie skonstruowane postaci. Wartka akcja. Umiejętnie dawkowany humor, który nie przysłaniał ważnych treści. Autor przyznał, że pisząc dialogi, wzorował się na ówczesnej literaturze. Nie bez znaczenia były również osobiste przeżycia. - Gdybym sam nie przeżył zdrady, nie umiałbym napisać takich dialogów - stwierdził. Temat, który mógłby znudzić, w tym wypadku wciągał. Publiczność zgromadzona w auli Uniwersytetu Śląskiego nie nudziła się ani przez chwilę, choć przedstawienie trwało półtorej godziny - dość długo jak na Teatr Telewizji. Współpraca reżysera i autora była czasem trudna, pomimo że była nimi jedna osoba. - Część tekstu, w czasie pracy nad nim, musiałem wyrzucić - przyznał Wojtyszko. - Już w montażu zmieniło się zakończenie. W pierwotnej wersji Rossini, grany przez Gustawa Holoubka, wygłaszał jeszcze jedną kwestię. Ostatecznie z niej zrezygnowałem. Prawdę mówiąc, nie lubię reżyserować swoich rzeczy, wolę, kiedy robią to inni. Lepiej się wtedy czuję. Ktoś z zewnątrz może zawsze dodać coś nowego. Kiedy reżyseruję własne teksty, staram się zawsze odczekać dwa, trzy lata, żeby trochę się do nich zdystansować - dodał artysta. Wojtyszko zdradził, że tydzień temu skończył pisać najnowszą sztukę "o Bułhakowie bez Bułhakowa", jak sam to określił. - Jej głównym bohaterem jest aktor-szpicel, który śledził pisarza - opowiada Wojtyszko. Tekst będzie poprawiany do lata, a potem wystarczy czekać na premierę. Anna Dąb ("Gazeta Wyborcza", czwartek 29-03-2001) fragmenty

Skróty

Biuletyn Informacji Publicznej
Copyright © 2001-2019
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wszelkie prawa zastrzeżone.