facebook twitter instagram issuu linkedin google+ research gate youtube ustv

„Zagłada miast?” − projekt Shrink Smart na Uniwersytecie Śląskim

Przedstawiamy Państwu projekt badawczy realizowany na Uniwersytecie Śląskim. Zachęcamy jednocześnie wszystkie Wydziały do promocji swoich osiągnięć naukowych na stronie serwisu Działalność naukowa.

Badania naukowe prowadzone są przez zespół z Katedry Geografii Ekonomicznej UŚ w składzie: dr Robert Krzysztofik – kierownik projektu, prof. zw. dr hab. Jerzy Runge, dr Iwona Kantor-Pietraga.

________________________________________

Projekt Shrink Smart na Uniwersytecie Śląskim

„Zagłada miast?”

W województwie śląskim coraz więcej miast zmaga się z problemami przemian demograficznych i ekonomicznych. Jak radzą sobie włodarze i mieszkańcy w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości sprawdzili naukowcy z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego.

Są na świecie miasta, których liczba mieszkańców systematycznie maleje, prowadząc je do wejścia w ekonomiczną i socjalną depresję, czasami nieodwracalną. Spadek populacji w niektórych ośrodkach miejskich nie jest oczywiście niczym niezwykłym – zjawisko to można odnotować od początków cywilizacji, kiedy to skupiska ludzkie zaczęły tworzyć miasta. Zarazy, lokalne i globalne konflikty, wyczerpanie się pobliskich surowców mineralnych, kryzysy ekonomiczne, rosnące bezrobocie, migracje, katastrofy ekologiczne – wszystko to potrafiło w drastyczny sposób obniżyć populację miasta, a nawet sprawić, że formalnie przestawało istnieć – czy istnieje osoba, która nigdy nie słyszała o amerykańskich miastach-widmach z okresu gorączki złota? Miasta się wyludniały i było to traktowane jako naturalne zjawisko, ale cywilizacyjny boom ostatnich kilkudziesięciu lat sprawił, że wielu z nas zapomniało o tym zjawisku. Co więcej – zapewne wiele osób by je zakwestionowało, spojrzałoby na ulice pełne samochodów oraz tłumy ludzi na przejściach dla pieszych, i na tej podstawie powiedziało, iż w XXI w. niż demograficzny nie ma prawa bytu. Nic bardziej mylnego – miasta się wyludniają, nawet jeśli tego nie zauważamy. Potwierdziły to liczne badania, na czele z projektem badawczym „Shrink Smart” prowadzonym przez pracowników naukowych europejskich uczelni. Badacze z Katedry Geografii Ekonomicznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach także mają swój wkład w rozwój projektu. Badania przeprowadzone w województwie śląskim przez prof. zw. dr. hab. Jerzego Runge, dr. Roberta Krzysztofika (kierownik projektu) z Zakładu Gospodarki Przestrzennej i dr Iwonę Kantor-Pietragę z Zakładu Geografii Społecznej na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego stanowią rzetelne i wnikliwe spojrzenie na to zjawisko na terenach konurbacji katowickiej, ale ich wyniki mają także przełożenie na sytuację wielu innych skupisk miejskich na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Sporządzony przez nich raport w wielu miejscach zaskakuje i daje do myślenia nawet osobom, które na co dzień nie prowadzą dywagacji nad zagadnieniem regresu i „kurczenia się” (pojęcie określane fachowo jako shrinkage) miast.

 

Raport bez złudzeń

Już na początku raport nie pozostawia nam złudzeń co do obecności zjawiska na terenie konurbacji katowickiej: 17% – o tyle spadła liczba jej mieszkańców w latach 1990–2007. Przemawiając liczbami – z 2 milionów 311 tysięcy populacja spadła do 1 miliona 978 tysięcy. To znaczy, że w tym okresie ubyło aż 333 tysiące mieszkańców. Jest to zastraszające tempo „kurczenia się” skupiska miejskiego, statystycznie największe w środkowej i wschodniej Europie. Ten wynik może szokować, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż mówimy o największej konurbacji nie tylko w Polsce, ale i w tej części kontynentu. Raport badawczy dokładnie wyjaśnia przyczyny zaistniałego problemu, prezentując go w głównej mierze na przykładach dwóch miast, których dotknął on w znaczącym stopniu – Bytomia i Sosnowca. Zestawienie obu miast jest nieprzypadkowe.

 

Pustostany w centrum Bytomia
Autor: Robert Krzysztofik

 

Początki Bytomia sięgają średniowiecza, podczas gdy Sosnowiec to prawdziwe miasto XX w. Różnice na tym się nie kończą, podkreślić należy jeszcze odmienności w wewnętrznej ekonomii oraz polityce miast. Mimo to po II wojnie światowej dokonano pewnego zespolenia ich w jeden modelowo socjalistyczny monolit. Raport właśnie tu dostrzega zalążki kryzysu, już widoczne w latach 70-tych, który jednak rozpętał się na dobre pod koniec lat 80-tych, kiedy ten monolit pękł wraz z systemem politycznym, który go stabilizował i napędzał. W latach 90-tych oba miasta skierowały swoje drogi rozwoju w całkiem odmienne strony, a jednak łączy je problem kryzysu demograficznego. Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy w większości miast jest wysoki poziom bezrobocia – w tym przypadku jest inaczej. Badania ukazują, że problem osób niezatrudnionych w Bytomiu oraz Sosnowcu nie jest wcale większy, niż w innych częściach kraju. Gdzie więc znajduje się korzeń niżu demograficznego? Według raportu jest nim transformacja ekonomiczna, jakiej poddano większość miast przemysłowych, które dawniej znajdowały się po czerwonej stronie żelaznej kurtyny. Prywatyzacja, powrót do systemu wolnego rynku, ponowne odkrycie problemu bezrobocia, a przede wszystkim zmiana modelu inwestycji miejskich – to wszystko doprowadziło do niżu demograficznego w większych konurbacjach. Lata 90-te rozpoczęły się dla konurbacji katowickiej depresją gospodarczą. Szczególnie na ekonomii miast odbiło się zamknięcie kolejnych kopalń. Znów skalę zjawiska najlepiej oddają statystyki: w 1988 r. w górnictwie zatrudnione było aż 50% mieszkańców konurbacji katowickiej, podczas gdy obecnie ten odsetek wynosi „zaledwie” 12%. A to tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej, podobny kryzys dotknął pozostałe gałęzie przemysłu: na przykład przemysł odzieżowy uległ niemal całkowitemu załamaniu. Dla potwierdzenia tego faktu wystarczy przytoczyć sytuację sosnowieckich fabryk odzieżowych. Jeszcze w 1988 r. istniały trzy zakłady, zatrudniające ponad 1000 pracowników. W latach 90-tych wszystkie uległy zamknięciu. Pozytywnym aspektem zmian było utworzenie Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która zdynamizowała rozwój gospodarczy regionu. Dodatkowo sektor przemysłowy został uzupełniony branżą usługową, co w wielu przypadkach powstrzymało problem ekonomicznej degradacji konurbacji. Niestety – to, co dla jednych miast było błogosławieństwem, przyczyniło się do dalszej depopulacji pozostałych. Najlepszym przykładem jest tu Bytom nieznajdujący się w Katowickiej SSE, nie jest obecnie w stanie konkurować z miejscowościami przez nią objętymi.

 

Sosnowiec, dzielnica Sielec. Budowa hotelu uwzględniająca rewitalizowany obiekt dawnej elektrowni kopalnianej
Autor: Robert Krzysztofik

 

 

Bytom i Sosnowiec – „kurczące się” miasta

Nie bez znaczenia przy rozpatrywaniu problemu „kurczenia się” miast jest też ich reputacja, duża część miast śląskich znajduje się wysoko w rankingu najbardziej odpychających miast Polski. Bytom i Sosnowiec piastują wysokie lokaty na tej niechlubnej liście. Nie dziwi więc fakt, że ludzie przeprowadzają się do miast, bardziej spełniających ich wizję idealnego miejsca do życia. Wielu ludzi za takie właśnie uznaje stosunkowo blisko położony Kraków lub inne większe miasta takie jak Warszawa, lub Wrocław, co wywołuje migrację na wielką skalę. Szczególnie problematyczne jest tu przesiedlanie się osób młodych, wykształconych oraz wyspecjalizowanych, ich odpływ negatywnie wpływa na zarządzanie regionem oraz strukturę społeczną, co tylko motywuje kolejnych ludzi do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania. Często jednak nie mają wyboru, nie znajdując w konurbacji katowickiej pracy będącej w zgodzie z ich wykształceniem, ambicjami czy oczekiwaniami finansowymi. W ostatnich latach odnotowano także duży spadek pracowników wyspecjalizowanych. Stał się on szczególnie widoczny w chwili, gdy otwarły się dla nich rynki pracy krajów Europy Zachodniej, po wejściu Polski w struktury Unii Europejskiej. Choć spowodowało to spadek poziomu bezrobocia, nie poprawiło to perspektyw dla regionu. Spadek liczby osób młodych i pracujących prowadzi do kolejnego problemu – grupą najmniej migrującą są osoby już nieaktywne zawodowo, emeryci i renciści. Stosunek ich liczby do liczby osób pracujących wywołuje w pełni uzasadnione obawy, odnośnie przyszłości funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych. Nieatrakcyjność konurbacji katowickiej jest ściśle związana z kwestią zanieczyszczeń. Uprzemysłowienie miast doprowadziło do emisji szkodliwych pyłów, siarki oraz metali ciężkich do powietrza oraz skażenia wody na wielką skalę. Do tego dochodzą ogromne połacie ziemi, niezdatne do użytku ze względu na szkody górnicze. Należy jednak zauważyć, że wraz z restrukturalizacją przemysłu, kwestia ochrony środowiska uległa wyraźnej poprawie. Niestety, dekady destrukcyjnego użytkowania natury pozostawiły na niej trwałe i nieodwracalne piętno. Wywołuje to negatywne wrażenie na potencjalnych migrantach oraz, co chyba ważniejsze, na inwestorach, szczególnie zagranicznych. W najgorszej sytuacji jest tu ponownie Bytom – poza opisanymi wcześniej problemami, liczne szkody zostały wywołane przez wstrząsy sejsmiczne oraz podtopienia. Władze miast czynnie podejmują próby rewitalizacji zdegradowanych terenów, głównie poprzez zalesianie nieużytków, jednak jest to czasochłonny i często na dłuższą metę nie przynoszący efektów proces.

 

Urząd Miasta w Bytomiu
Autor: Robert Krzysztofik

 

 

Pozornie mniej znacząca w porównaniu z powyższymi jest kwestia hałasu, głównie dlatego, że nie istnieją jednak jeszcze żadne wymierne dane na ten temat – nie stworzono bowiem „map hałasu” omawianego regionu. Pomiary na mniejszą skalę wskazują jednak, że na chwilę obecną pod tym względem najgorzej wypada Sosnowiec ze względu na ogrom ruchu ulicznego w centrum miasta oraz przez szczególnie mocno ograniczone publiczne środki transportu. Jest to pewne błędne koło, ponieważ ograniczenie transportu publicznego ma ścisły związek ze spadkiem liczby mieszkańców miast – coraz mniej ludzi w nich mieszka, coraz mniej ludzi korzysta z transportu publicznego, a transport publiczny bez pasażerów coraz trudniej utrzymać. Jak w wielu przypadkach jeden problem napędza następny, co prowadzi do jego ciągłej eskalacji. Regres publicznego transportu jest szczególnie widoczny w odniesieniu do kolei – likwidacja kolejnych torów odcięła wiele miast od dostępu do tego środka transportu. Warto jednak przy tych wszystkich negatywnych aspektach zwrócić uwagę na niezły rozwój i stan techniczny infrastruktury drogowej regionu.

 

Po-przemyśle

Walka o zahamowanie odpływu populacji Bytomia i Sosnowca wciąż trwa i dla tego drugiego miasta może istnieć szczęśliwe zakończenie – w ciągu ostatnich lat, dzięki polityce władz miasta i nowym inwestycjom problem stracił na sile. Nie bez znaczenia jest tu odpowiednie spożytkowanie funduszy przyznanych przez Unię Europejską oraz przynależność do wspomnianej wcześniej Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Znajdujący się poza nią Bytom pozbawiony jest środków do ustabilizowania sytuacji odpływu mieszkańców i nic nie wskazuje na to, aby problem został rozwiązany w najbliższym czasie. Czy stanie się on współczesnym miastem-widmem? To raczej wątpliwe, mimo wszystko miasto nie zostało całkowicie zahamowane w swoim rozwoju. Grozi mu jednak jeszcze większa marginalizacja regionalna i społeczna. Powszechnie wiadomym faktem jest bowiem wpływ inwestycji i rozwoju miasta, na jego strukturę społeczną i poziom życia mieszkańców.

 

Salzgitter Mannesmann - nowa inwestycja na terenach dawnej KPP „Maczki-Bór” w Sosnowcu
Autor: Robert Krzysztofik

 

Zarysowana w projekcie badawczym historia demografii Sosnowca i Bytomia jest przykładem na to, w jakiej sytuacji znalazły się setki innych miast przemysłowych i poprzemysłowych, które po przemianie systemowej musiały odnaleźć się w nowej rzeczywistości, odnotowując wyraźny i w wielu przypadkach ciągle trwający spadek liczby mieszkańców. Są też dwoma całkiem różnymi przykładami na to, jak mogą się potoczyć losy takich miast. Badania naukowe na ten temat, poza rzuceniu nowego światła na problem, są także wnikliwą analizą możliwości rozwiązania go, a wysnute z nich wnioski mogą pomóc w planowaniu działań polityki lokalnej regionu i określania nowych jej celów, by powstrzymać niebezpieczny w skutkach spadek populacji konurbacji katowickiej. Miejmy nadzieję, że dojdzie do tego w najbliższej przyszłości.

Autor: Maciej Mielus

 

Badacze o projekcie 

Projekt Shrink Smart Governance of Shrinkage within an European Context realizowany jest w Uniwersytecie Śląskim przez zespół pracowników naukowych Katedry Geografii Ekonomicznej. Jego celem jest zdiagnozowanie i określenie charakteru zjawiska kurczenia się (shrinkage) miast w regionie katowickim, a także ustalenie zasad i możliwości prowadzenia skutecznych działań zaradczych w ramach szeroko pojętej idei współzarządzania (governance) przestrzenią miejską.

W projekcie uczestniczy siedem zespołów badawczych, reprezentujących: Uniwersytet w Liverpoolu, Uniwersytet La Sapienza w Rzymie, Ukraińską Akademię Nauk, Uniwersytet w Ostrawie, Uniwersytet w Nottingham, Uniwersytet w Timisoarze oraz Umweltforschung Zentrum w Lipsku, koordynatora przedsięwzięcia.
Badania prowadzone w ramach projektu podzielone zostały na kilka etapów. Pierwszym z nich było ustalenie zakresu dwóch kluczowych pojęć: kurczenia się miast i współzarządzania miastem. Ustalenia te były konieczne ze względu na potrzebę doprecyzowania obu zagadnień, które niejednokrotnie są rozumiane dość szeroko (pojęcie governance) lub używane zamiennie z innymi pojęciami, chociaż ich kontekst jest nieco szerszy (pojęcie shrinkage).
Przedmiotem zainteresowań zespołu badawczego są miasta konurbacji katowickiej ze szczególnym uwzględnieniem Bytomia i Sosnowca, które analizowane są jako studia przypadków. Tło regionalne badań stanowią zarówno konurbacja katowicka, jak i województwo śląskie. 

Początek 2011 r. stanowi półmetek realizacji projektu. W ramach podjętych do tej pory badań określono specyfikę kurczenia się miast w regionie katowickim. Zwrócono uwagę na kilka aspektów zajwiska: przestrzenny, demograficzny, społeczny, gospodarczy, infrastrukturalny, a także związany z możliwościami finansowymi miast. Dokonano analizy przyczyn kurczenia się miast, trajektorii oraz konsekwencji zjawiska. Te trzy elementy powinny stanowić podstawę odróżnienia pojęcia kurczenie się miasta od bardziej statystycznego określenia – depopulacja.
Należy też zaznaczyć, że kurczenie się miast, obok suburbanizacji, należy do najważniejszych kwestii przestrzennych, które opisują sytuację społeczno-demograficzno-ekonomiczną większości dużych miast Polski.
Przyczyny tego zjawiska są bardzo zróżnicowane. W pracach zespołu badawczego zwraca się szczególną uwagę na problem rynku pracy, w tym bezrobocie. Jego następstwem są z kolei migracje, również zagraniczne. Stanowią one element pośredni obserwowanych zjawisk. Istotnym zagadnieniem, częściowo powodowanym perturbacjami na rynku pracy, jest także coraz bardziej niekorzystna struktura wiekowa ludności, w której dostrzegalny jest wzrost udziału ludności w wieku poprodukcyjnym oraz spadek liczby ludności w wieku przedprodukcyjnym.
Drugi element, który decyduje o wymiarze analizowanego procesu to kwestie przestrzenne, w tym niezwykle istotny problem postrzegania przestrzeni miast. W odniesieniu do Bytomia i Sosnowca (choć jest to problem o wiele szerszy) zwrócono uwagę na elementy deprecjonujące wizerunek miast, takie jak: tereny poprzemysłowe i pogórnicze (tzw. brownfields) oraz niski stopień rewitalizacji substancji mieszkaniowej. W analizie Bytomia dodatkowo poruszono kwestię pustostanów.

Celem drugiej części projektu jest określenie możliwości rozwiązywania problemów związanych z kurczeniem się miast, a w szczególności − z najbardziej negatywnymi konsekwencjami tego zjawiska. Do działań zaplanowanych przez badaczy na rzecz rozwiązania problemów związanych z omawianym zjawiskiem zaliczyć można: analizę opublikowanych badań, analizę dokumentów strategicznych związanych z rozwojem miast, wywiady i warsztaty z interesariuszami skupionymi wokół podejmowanych kwestii. W tej ostatniej grupie kluczową rolę odgrywają władze miast, ale także przedstawiciele szeroko pojętych instytucji ekonomicznych, społecznych czy politycznych. Istotne jest również uzyskanie opinii osób reprezentujących instytucje szczebla wojewódzkiego, które mają w wielu kwestiach silny wpływ na rozwój miast czy kształtowanie ich wizerunku.

Aktualnie zespół projektu Shrink Smart − Governance of Shrinkage within an European Context pracuje nad zagadnieniami współzarządzania, w tym roli poszczególnych instytucji i podmiotów w procesie podejmowania decyzji oraz działań, które mogłyby lub mogą, pośrednio lub bezpośrednio wpływać na osłabienie negatywnych aspektów procesu kurczenia się miast.

Autor: dr Robert Krzysztofik,
kierownik projektu Shrink Smart na Uniwersytecie Śląskim

 

Badacze o projekcie

Problem „kurczących się” miast

Od ponad 200 lat przemysł traktowany jest jako główny czynnik rozwoju społeczno-gospodarczego. W wyniku pojawienia się najpierw przemysłu ciężkiego (górnictwo, hutnictwo), potem innych branż, dokonały się dynamiczne przeobrażenia w sferze ludnościowej i osadniczej. Wzrastała liczba ludności miast, które przybierały coraz bardziej złożone formy przestrzenne (aglomeracje, konurbacje). Ten, wydawałoby się niezmienny w czasie, wzorzec rozwoju zaczął się załamywać po II wojnie światowej. Powstawały nowe branże gospodarki, rozwijał się sektor usług, który wymagał często odmiennych od dotychczasowych lokalizacji przestrzennych. Tym samym zmieniały się priorytety rozwojowe, a tradycyjne, wiodące do tej pory, ośrodki traciły na znaczeniu.

Ponadto gwałtowne zmiany polityczne przełomu lat 80. i 90. XX wieku uwypukliły problemy rozwoju miast. Przykładowo, w latach 1990–2002 wschodnie Niemcy opuściło ponad 1 mln osób, Lipsk w 10 lat po zjednoczeniu Niemiec utracił 100 tys. mieszkańców, w wyniku suburbanizacji i emigracji do zachodnich części kraju.

W krajach Europy Środkowo-Wschodniej istotną rolę w kształtowaniu zjawiska „kurczenia się” miast (shrinkage) odgrywa transformacja ustrojowa. Przywrócenie mechanizmów rynkowych, prywatyzacja, bezrobocie, upadek spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego spowodowało, iż w latach 90. XX wieku mieliśmy do czynienia z nałożeniem się na siebie społecznych konsekwencji transformacji z niżową fazą cyklu demograficznego. Efektem były: – regres ludnościowy, zwłaszcza dużych miast, – trwały ubytek naturalny i ujemne saldo migracji.

Już w połowie lat 80. XX wieku odnotowano wewnątrzregionalne domknięcie rynku pracy. W kształtowaniu rynku pracy województwa katowickiego spadło znaczenie przyjazdów z sąsiednich i dalej położonych województw. W 1993 r. po raz pierwszy w historii miasta omawianego obszaru cechowało ujemne saldo migracji. Odtąd gminy wiejskie, zwłaszcza te usytuowane w sąsiedztwie konurbacji katowickiej, rybnickiej oraz aglomeracji bielsko-bialskiej i częstochowskiej, zaczęły rejestrować przewagę napływu nad odpływem ludności. Nasilił się proces suburbanizacji, tj. rozwój zewnętrznych stref złożonych układów osadniczych. Wyjątkiem jest jednak konurbacja katowicka, wykazująca raczej zjawisko suburbanizacji wewnętrznej – w obrębie niektórych tylko miast – i praktyczny brak suburbanizacji zewnętrznej. Odpływ ludności skierowany był przede wszystkim na południe województwa, w atrakcyjne tereny Beskidu, bądź na zachód Europy – emigracja zarobkowa. To ostatnie zjawisko nasiliło się po wejściu Polski do Unii Europejskiej i otwarciu zachodnich rynków pracy dla migrantów z Europy Środkowo-Wschodniej.

W wyniku zasygnalizowanych tu tylko procesów, zaludnienie województwa śląskiego zmniejszyło się w latach 1999–2008 odpowiednio: z 4,882 mln do 4,646 mln osób (ubytek 236 tys. osób). Jest to porównywalne z potencjałem demograficznym Częstochowy (240 tys. w 2008 r.).

Duże znaczenie ma także fakt, iż co prawda otwarcie zachodnich rynków pracy dla osób młodych, absolwentów szkół średnich i wyższych, osłabiło zjawisko bezrobocia, ale jednocześnie stworzyło niepokojące tendencje, co do zastępowalności na rynku pracy osób pracujących. Zmniejszający się przyrost osób aktywnych zawodowo, przy rosnącej liczbie emerytów i rencistów (starzenie się wyżu demograficznego z lat 50.), rodzi uzasadnione obawy co do funkcjonowania modelu ubezpieczeń społecznych.

„Kurczenie się” miast ma swój wymiar demograficzny, społeczny, gospodarczy, infrastrukturalny, jak również przestrzenny. Ilustrację ostatniego przypadku stanowią przede wszystkim: Tychy, Wodzisław Śląski, Dąbrowa Górnicza oraz Bytom. Aspiracje lokalnych społeczności włączonych odgórnie do dużego miasta zaczęły odżywać w latach 90., powodując rozpad jednostki administracyjnej, czasami tak spektakularny jak w Tychach (1991 r. – podział na 3 miasta i 3 gminy wiejskie). Jedno lub wielowymiarowy proces „kurczenia się” miasta wymaga od władz nowego spojrzenia na politykę miejską, na zasady gospodarki przestrzennej, na strategię perspektywicznych celów. Wymagają one współdziałania na różnych poziomach polityki lokalnej, regionalnej czy nawet krajowej. Skala problemów może znacznie utrudniać działania w tym zakresie (Bytom), bądź wyzwalać dodatkowe czynniki aktywizujące, przełamujące bariery (Sosnowiec).

Autor: prof. dr hab. Jerzy Runge,
kierownik Zakładu Geografii Społecznej
na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego

 

Skróty

Biuletyn Informacji Publicznej
Copyright © 2001-2017
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wszelkie prawa zastrzeżone.