facebook twitter instagram issuu linkedin research gate youtube ustv

Nauka języków obcych to dar dla każdego dziecka. Badania dr Soni Szramek-Karcz

Grafika: na niebieskim tle napis Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

Kalendarz świąt szczególnych z Uniwersytetem Śląskim

– Wiele argumentów przemawia za tym, aby dzieci, u których zdiagnozowane zostały zaburzenia ze spektrum autyzmu, uczyły się więcej niż jednego języka. Nawet jeśli nauka będzie zajmowała im więcej czasu, a efekty mogą okazać się niemierzalne, warto spróbować. W ten sposób stymuluje się pracę mózgu, u każdego dziecka rozwija się pamięć, zwiększają się możliwości intelektualne, a także zdolności interpersonalne – mówi dr Sonia Szramek-Karcz z Zakładu Językoznawstwa Stosowanego i Translatoryki od kilkunastu lat zajmująca się tematem dwujęzyczności zamierzonej. Pytanie nie dotyczy więc kwestii czy, ale jak wprowadzać drugi język u osób ze spektrum autyzmu.
 

Zdjęcie portretowe dr Soni Szramek-Karcz – kobieta trzymająca notes z długopisem, patrząca w kadr
Dr Sonia Szramek-Karcz z Wydziału Filologicznego UŚ zajmuje się badaniem dwujęzyczności zamierzonej
fot. Sekcja Prasowa UŚ
 

Wyobraźmy sobie rodzinę żyjącą w naszym kraju, w której oboje rodziców są Polakami i mówią po polsku. Ojciec przez kilka lat pracował jednak w Anglii, a matka uczyła się języka angielskiego na studiach. Postanowili wspólnie, że będą do swojego dziecka mówić nie tylko po polsku, lecz również po angielsku, aby rozwijać w nim ciekawość, uświadomić, że istnieją różne kultury i wreszcie uwrażliwić je na język towarzyszący nam na co dzień w tak wielu sytuacjach. Innymi słowy, decydują się wychować dziecko w tak zwanej dwujęzyczności zamierzonej. Jak powinni postępować, a czego unikać, aby odnieść sukces? I czy taka decyzja jest słuszna, jeśli u ich dziecka rozpoznane zostały zaburzenia ze spektrum autyzmu? Jest to przykład pytań, które w swoich badaniach zadaje dr Sonia Szramek-Karcz.

Badaczka współpracuje z polskimi rodzinami, które postanowiły mówić do swoich dzieci zarówno po polsku, jak i w innym, wybranym przez siebie języku. Swoją uwagę koncentruje na opisywaniu pewnej konfiguracji zachowań mogących zwiększać bądź zmniejszać prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu w wychowaniu w dwujęzyczności. Sukces w tym przypadku oznacza, że dwa lub więcej języków są wzmacniane, prowadzone i przyswajane tak samo intensywnie i są źródłem szczęścia i radości dla całej rodziny.

Prowadząc badania, dr Sonia Szramek-Karcz brała pod uwagę wiele czynników, które mogą mieć wpływ na przebieg wychowania w dwujęzyczności. – Jeśli ktoś zwraca się do mnie z pytaniem, jak postępować, aby uczyć języków efektywnie, mogę jedynie wskazać zachowania zwiększające lub zmniejszające prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu – mówi językoznawca z Uniwersytetu Śląskiego. Jak dodaje, kluczowym elementem są relacje, jakie tworzą między sobą członkowie rodziny, a zatem osoby, które wychowują dziecko, czy to rodzice, czy opiekunowie oraz dzieci. Tak dynamiczny układ nie może więc podlegać ścisłej strukturyzacji. Czasem wystarczy jeden czynnik, który przesądza o efektywności całego procesu.

Jak przyznaje naukowiec, nauczaniu języków obcych sprzyja przede wszystkim sytuacja, w której obie osoby zajmujące się wychowaniem dziecka wspólnie podejmują decyzję i są zgodne co do takiej formy edukacji. Ponadto na pierwszy plan wysuwają się emocje, a dokładniej dbanie o stabilność emocjonalną opiekunów, co w dzisiejszych czasach może wydawać się szczególnie trudne. Dotychczasowe analizy pokazały, że największe szanse mogą mieć więc te dzieci, które uczą się w atmosferze niewymuszonej zabawy, czerpiąc radość z posługiwania się zarówno językiem polskim, jak i obcym.

Mając kilkunastoletnie doświadczenie w badaniu dwujęzyczności zamierzonej, oparte nie tylko na aktualnych wynikach badań, lecz przede wszystkim na kontakcie z rodzicami wychowującymi swoje dzieci w dwujęzyczności, dr Sonia Szramek-Karcz stwierdza, że poziom biegłości w kolejnych językach wcale nie jest najważniejszy. Jeśli zdejmuje się z dziecka presję otrzymywania określonych wyników w nauce i pozwoli mu się rozwijać we własnym, właściwym sobie tempie, można dostrzec kapitalną różnicę.

Powróćmy zatem do przykładowej rodziny z początku rozmowy. Dzieci mają odmienne charaktery, różne umiejętności, a do tego przecież towarzyszy im mnóstwo emocji. Nawet jeśli wedle obowiązujących kryteriów któreś z nich zaklasyfikowane zostanie do grona osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, co to zmienia? Dziecko rozwija się w sobie właściwy sposób, także odczuwa i postrzega otaczający go świat na swój, jedyny i niepowtarzalny sposób, na swój sposób uczyć się też może języków obcych. – Wiemy, że miewa trudności z komunikowaniem się, z interakcjami społecznymi, z rozumieniem emocji, ma też szczególne potrzeby, ale jeśli tylko może się rozwijać dzięki wychowaniu w dwujęzyczności zamierzonej, dlaczego nie dać mu takiej szansy? – mówi językoznawca. – Bez względu na to, jak rozwój naszego dziecka zostanie oceniony w odniesieniu do obowiązujących norm, sprawmy, aby nauka języków obcych była darem. Nie oczekujmy, że dziecko będzie płynnie pisać i mówić w różnych językach, lecz niech kontakt z nimi będzie dla niego przyjemnością. Właśnie wtedy, być może paradoksalnie, osiągniemy najwięcej – podsumowuje naukowiec.

Materiał filmowy z cyklu „Okiem eksperta” przygotowany przez TV UŚ:

Więcej na temat wyników badań nad wychowaniem w dwujęzyczności zamierzonej można dowiedzieć się ze szkoleń opublikowanych na kanale YouTube „Languages & Emotions” oraz przeczytać w artykule dr Soni Szramek-Karcz pt. „Non-native bilingual family configurations” dostępnym odpłatnie na stronie: www.peterlang.com.

Skróty

Biuletyn Informacji Publicznej
Copyright © 2001-2019
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wszelkie prawa zastrzeżone.